„Mobilność, aktywność i odczytywanie wciąż nowych wyzwań” – wywiad z Pawłem Lewiakiem

lewiakNa początku września Państwowa Komisja Egzaminacyjna podała oficjalną informację o wynikach egzaminów maturalnych, które zdało w skali całego kraju 82% absolwentów szkół ponadgimnazjalnych. Co piąty maturzysta w Polsce, nie zdał egzaminu. Sesje egzaminacyjne odbywały się w maju, czerwcu i sierpniu. Jak wynika z opublikowanych danych, najwięcej trudności przysporzyła zdającym matematyka. Ponieważ jakość pracy szkoły mierzy się przede wszystkim wynikami z matury, dlatego postanowiliśmy na ten temat porozmawiać z Pawłem Lewiakiem, dyrektorem I Liceum Ogólnokształcącego w Koluszkach.

Panie dyrektorze, proszę o ocenę tegorocznych egzaminów maturalnych i podanie niektórych wyników, jakie osiągnęli zdający.
Ogólnie jestem zadowolony, a może nawet dumny, że egzaminy przebiegały prawidłowo, a uzyskane wyniki są nieco wyższe niż przeciętna w kraju. Zdawalność w naszym liceum wyniosła 97% (język polski – 99%, egzamin ustny z tego przedmiotu – 100%, język angielski – 100%, język niemiecki – 100%, matematyka – 98%. Dodam, że naukę na studiach podjęło 65 z 88 naszych absolwentów. Nie mówię o sukcesie, ale mogę chwalić się takimi wynikami, ponieważ zdawalność w kraju wyniosła 82%

Czy ma pan jakieś zastrzeżenia co do przebiegu samych egzaminów i poziomu ich zdawania?
Badania, jakie przeprowadził NIK w tym zakresie wskazywały na niezbyt dobry system sprawdzania. Podstawowy zarzut to rozciągnięcie w czasie. Inne uwagi odnosiły się do programu rozszerzonego, który wbrew nazwie, jest zbyt okrojony, a podstawowy został stworzony jakby po to, by najsłabszych odsiać.

Co pan na to?
Zmiany programowe i sam zmodyfikowany przebieg egzaminów maturalnych jest uzasadniony i wynika z konieczności „pójścia do przodu”. Realny współcześnie jest przyrost wiedzy. Są przede wszystkim rozmaite źródła informacji, stąd sprawdzian wiadomości musiał się zmienić. Matura ma w tym względzie odgrywać rolę selekcyjną. I tak się dzieje. Osobiście pochwalam, że ocena prac pisemnych należy do komisji spoza szkoły, co w dużym stopniu przyczynia się do bezstronnej, obiektywnej oceny pracy. Dla nauczycieli i uczniów podany wynik jest istotnym wskaźnikiem, na ile i w jakim stopniu przyswojona została wiedza i umiejętności zdających w ogóle.

Czy po latach nauczania czerpie pan radość z zawodu i pełnionej funkcji?
Lubię swoją pracę, a do przedmiotu, którego nauczam – mowa o geografii – dodaję swoją pasję. Stąd częste są wyjazdy z uczniami do większych ośrodków w kraju, takich jak: Warszawa, Wrocław, Kraków, ale nie brakuje też wypraw na Mazury, by tam w szkole pod żaglami, uczestnicy sprawdzali siebie i rozwijali sprawność oraz zainteresowania w tym zakresie. Funkcję dyrektora szkoły traktuję odpowiedzialnie i poważnie, choć nieraz przed sobą przyznaję, że to duże obciążenie Na szczęście relacje z nauczycielami mam dobre, więc w każdej trudniejszej sprawie mogę liczyć na pomoc.

Jakie są pana plany i marzenia odnośnie pracy w I LO, co zechciałby pan zmienić?
Marzę o nowej sali gimnastycznej, w której odbywałyby się różnorodne zajęcia sportowe i zawody. Powinny być odpowiednie szatnie, oprzyrządowanie i trybuny dla widzów. Myślę też o doposażeniu szkoły. Niezbędna jest pracownia biologiczna. Na razie pochwalić się możemy pracownią ekologiczną, ale to wciąż za mało. Potrzebna byłaby rozbudowa szkoły, lecz to chyba za dalekie wybieganie w przyszłość. W warunkach, jakie mamy, staramy się, by uczniowie zdobywali wiedzę, rozwijali różnorodne umiejętności oraz kształtowali właściwe postawy. Stąd zachęcamy ich do udziału w licznych konkursach, olimpiadach przedmiotowych, a także w imprezach szkolnych i okolicznościowych dla miasta. Mobilność, aktywność i odczytywanie wciąż nowych wyzwań przez uczniów – to cel naszej pracy wychowawczej.

ROZMAWIAŁA ZOFIA CECHERZ