Liczba uczniów dochodziła do 1300 – rozmowa z byłym dyrektorem Szkoły Podstawowej nr 2

(fot. Justyna Rochala - www.sp2koluszki.weebly.com)
(fot. Justyna Rochala – www.sp2koluszki.weebly.com)

Na jubileuszowe uroczystości w Szkole Podstawowej nr 2 zaproszony został były jej dyrektor, Zdzisław Długosz, z którym przeprowadziliśmy krótką rozmowę.

Jak wspomina pan swoje kierowanie szkołą?
Na stanowisku dyrektora pracowałem od 1986 r. aż do odejścia na emeryturę, czyli do 2007 r. Lubiłem swoją pracę i starałem się wykonywać ją odpowiedzialnie, dbając o wysoki poziom nauczania. Działalność dydaktyczno – wychowawcza i opiekuńczą szkoły, podlegała ciągłej kontroli z mojej strony. Inspirowałem młodych nauczycieli,by wciąż doskonalili swój warsztat pracy i dokształcali się zawodowo. Jako nauczyciel matematyki starałem się, by uczniów zainteresować tym trudnym przedmiotem. Wielu moich podopiecznych zajmowało czołowe miejsca w wojewódzkich konkursach matematycznych. Nie chcę powiedzieć,że było tylko dobrze i fajnie, ale samo słowo ,,wspominać” odbiera chęć krytyki tego, co było dawniej.

Jednak proszę przypomnieć, z jakimi trudnymi zadaniami musiał pan się zmierzyć? Osobiście pamiętam bardzo zapełniony przez uczniów korytarz w czasie przerw.
Trudności w zakresie nauczania i kierowania szkołą wynikały z wielkiej ilości uczniów, których liczba dochodziła do około 1300 dzieci. Przez kilka lat istniała tzw.trójzmianowość. Poważne także kłopoty wiązały się z przydziałem izb lekcyjnych. Sytuacja dopiero się zmieniła, gdy w związku z reformą odeszły klasy siódme i ósme. Niełatwo także było kierować zespołem nauczycieli i pracowników administracji oraz obsługi, których liczba też była pokaźna, czyli około 80 osób. Bardzo pomagały mi wicedyrektorki. Najpierw była to pani Maria Szyszkowa, później pani Zofia Kladzińska Dodam,że szkoła nie była dofinansowana. Ważniejsze remonty – to tylko wymiana okien i drzwi oraz modernizacja kuchni i korytarza. To są te ciemne strony, ale stwierdzam, że radzenie sobie z tego rodzaju problemami, to także źródło satysfakcji i dlatego wspomnienia znów są sympatyczne.

Jak postrzega pan teraz szkołę?
Szkoła jest po gruntownym remoncie, więc prezentuje się okazale. Klasy wyposażone są w komputery i niezbędne pomoce naukowe. W wielu pomieszczeniach są nowe meble. Utrzymany jest wyjątkowy porządek, a organizacja pracy spoczywa w rękach doświadczonego nauczyciela i dyrektora, pana Sławomira Meli. Z dużym zainteresowaniem czytam o częstych sukcesach uczniów biorących udział w licznych konkursach. Artystyczne występy na jubileuszowej uroczystości ujawniły,że wiele tu talentów. Nauczyciele na pewno mają zadowolenie z pracy w tej szkole i z takimi uczniami. Zatem szkoła jest inna i dobra.

ROZMAWIAŁA: ZOFIA CECHERZ