„Gdy śpiewam Wam, szczęście jest we mnie” – raz jeszcze o koncercie rodziny Kaczmarków [ZDJĘCIA]

DSC02700

Za nami już dziewiąty koncert Koncert Noworoczny Rodziny Kaczmarków. To ważne wydarzenie kulturalne co rok przyciąga rzesze odbiorców. Tak było i tym razem, choć warunki były nieco inne niż w sali kinowej, ale nowe usytuowanie nie przeszkodziło w odbiorze pięknego śpiewu i muzyki. Wprost przeciwnie – zmniejszył się dystans między wykonawcami a zgromadzoną publicznością.

Do takiej otwartości delikatnie namawiała otwierająca koncert i prezentująca wykonawców Krystyna Pietranek. Jej ciepła, rzeczowa konferansjerka skutecznie niwelowała dystans między artystami a widzami.

Cały koncert był świetnie zaplanowany,jeśli chodzi o dobór utworów, których głównymi wykonawcami byli: Iwona i Piotr Kaczmarek oraz ich synowie – Wojtek oraz Adam. Niepowtarzalny klimat występów należy powiązać z grą zespołu muzycznego pod kierunkiem doskonałego pianisty i kompozytora, Adama Manijaka. W skład instrumentarium ponadto wchodziły – kontrabas (Jan Niedźwiecki), skrzypce (Marta Niedźwiecka) oraz perkusja (Tomasz Wrocławski). Wokalna rodzina muzyczna miała zatem świetny akompaniament. Pięknie brzmiące głosy Iwony i Piotra Kaczmarkó sprawiły, że sala odebrała utwór pt. „Kto dał nam klucze do miłości” z wielkim przejęciem, a przesłanie utworu na pewno zostało przyjęte jako kluczowa wartość.

W bieżącym roku należy więcej miejsca poświęcić występom młodych chłopców, czyli Wojciechowi (baryton) i Adamowi (tenor). Obaj – to wyjątkowo uzdolnieni wykonawcy,którzy w trakcie koncertu ujawnili potęgę i piękno swoich głosów, jak również dojrzałość interpretacyjną,zdyscyplinowanie,a do tego doskonałą dykcję. Talent muzyczny i wokalny przejawiał się w każdym zaprezentowanym przez chłopców utworze.

Dwunastoletni Adam tenorowym głosem w sposób niezwykle sugestywny, z dużym przejęciem wykonał pieśń meksykańskiego twórcy, pt. „Granada”. Wystąpiła tu nawet pewna swoboda interpretacji, przejęcie i poprawność intonacji, a także dykcji. Publiczność nagrodziła młodego artystę brawami na stojąco. Taką samą reakcję wywołało wykonanie przez Adama pieśni „Jaskółka” Stana Borysa. Z tym wyzwaniem także poradził sobie Adam, budując napięcie przez akcentowanie fraz, by wydobyć dramatyzm utworu,co w pełni mu się udało.

Nie mniejszy aplauz ze strony publiczności odbierał Wojciech. Podziw od pierwszego pojawienia się na scenie na pewno wynikał z oceny jego skupienia, powagi i urzekającej siły głosu. Rytm,dźwięk i dramatyzm sytuacji uwidocznił się w wykonanej przez Niego arii Skołuby ze „Strasznego dworu”.

Młody,uzdolniony artysta równie świetnie wypadł, gdy zaprezentował swoje wokalne uzdolnienia w arii Don Kichota z musicalu „Człowiek z La Manchy”. Odpowiednio intonując, potrafił wyeksponować radość człowieka-marzyciela,choć z aktorskimi gestami ,jeszcze sobie nie radził.Tego rodzaju umiejętności na pewno posiądzie.Wszystko przed nim.Obu chłopcom należy życzyć,by skutecznie rozwijali swoje wrodzone umiejętności i talenty. Całej rodzinie zadowolenia z pracy i dalszych sukcesów. Niech zawsze będą szczęśliwi,gdy śpiewają dla innych.

ZOFIA CECHERZ