Burmistrz Koluszek: Nie chciałbym mieszkać obok dziesięciu kurników

Zdaniem burmistrza, budowa fermy drobiu na terenie gminy to dobry pomysł. Waldemar Chałat przyznaje jednak, że sam nie chciałby mieszkać obok dziesięciu kurników.... (fot. Ola Zrobek)
Zdaniem burmistrza, budowa fermy drobiu na terenie gminy to dobry pomysł. Waldemar Chałat przyznaje jednak, że sam nie chciałby mieszkać obok dziesięciu kurników… (fot. Ola Zrobek)

Podczas programu telewizyjnego nadawanego na żywo z Leosina Waldemar Chałat, burmistrz Koluszek, na pytanie dziennikarza, czy chciałby mieszkać obok dziesięciu kurników, odpowiedział, że nie chciałby. Mimo to nie przestał przekonywać mieszkańców, że budowa na terenie naszej gminy zarówno ferm, jak i ubojni drobiu to bardzo dobry pomysł.

Protesty przeciwko inwestycjom planowanym przez firmę SuperDrob, zajmującą się hodowlą (poprzez swoją spółkę-córkę StoFarm ) i przetwórstwem drobiu, nasilają się. Sprzeciw budzi zarówno budowa przemysłowych kurników we wsi Stamirowice i Leosin, gdzie hodowanych miałoby być 0,5 mln brojlerów, jak i pomysł uruchomienia ubojni drobiu w Koluszkach przy ul. Nasiennej, gdzie planowany jest ubój 1,3 mln kurczaków tygodniowo. Koluszkowianie obawiają się smrodu, hałasu, natężonego ruchu pojazdów niszczących drogi, obniżenia wartości działek. Zwolennicy inwestycji odpierają te argumenty twierdzeniem, że zwiększy się liczba miejsc pracy.

Po jednej stronie mieszkańcy, po drugiej władza

W ostatnim czasie doszło do dwóch konfrontacji w tej sprawie między mieszkańcami a władzą oraz przedstawicielami inwestora. Sprawie budowy kurzych ferm i ubojni drobiu poświęcony był program „To jest temat” nadawany na żywo przez ogólnopolską stację TVP Info. W Szkole Podstawowej nr 1 przy ul. Zagajnikowej odbyło się natomiast spotkanie zorganizowane na prośbę mieszkańców.
Na nagraniu programu telewizyjnego w Leosinie pojawiło się kilkadziesiąt osób, w tym także burmistrz Koluszek Waldemar Chałat. Zaproszenia telewizji nie przyjęli natomiast przedstawiciele inwestora. Przysłali jedynie pisemne oświadczenie, w którym zapewnili, że stawiają na ochronę środowiska oraz poinformowali, iż władze gminy, obecne podczas nagrania programu, posiadają wszystkie informacje o procesie prawnym, administracyjnym i środowiskowym inwestycji.
– Jesteśmy bardzo zdziwieni, że burmistrz reprezentuje inwestora, a nie nas, mieszkańców – mówiły osoby biorące udział w programie. – Czujemy się niedoinformowani w sprawie planowanych inwestycji, bo o wszystkim dowiadujemy się jako ostatni, oraz oszukani przez władze gminy.
Burmistrz Koluszek zapewniał jednak, że sprawa budowy kurników nie jest przesądzona.
– Decyzje jeszcze nie zapadły – mówił Waldemar Chałat. – Inwestor przygotowuje dopiero dokumentację, a urząd na podstawie opinii Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i sanepidu wyda decyzję środowiskową. Dopiero ta decyzja będzie określała parametry tej inwestycji.
– Nie wierzymy takim deklaracjom – mówili po programie mieszkańcy Leosina. – Przecież to urząd miasta wydaje takie decyzje, a burmistrz mówi tylko o zaletach inwestycji.
W trakcie programu telewizyjnego burmistrz Koluszek przyznał jednak, że sam nie chciałby mieszkać w pobliżu kurników.

Tematem budowy ferm i ubojni drobiu zainteresowała się ogólnopolska stacja TVP Info (fot. Ola Zrobek)
Tematem budowy ferm i ubojni drobiu zainteresowała się ogólnopolska stacja TVP Info (fot. Ola Zrobek)

Burmistrz i jego doradca wygwizdani

Podczas spotkania, które odbyło się w Szkole Podstawowej nr 1, władze gminy wcieliły się w rolę organizatora i moderatora, wyznaczając na prowadzącą sekretarza gminy Beatę Kusiak. Mieszkańcy w pierwszej kolejności byli zmuszeni do wysłuchania i obejrzenia prezentacji dotyczących planowanej inwestycji przygotowanych przez Urząd Miejski oraz firmę SuperDrob.
Podczas przedstawiania obecnych na sali gości burmistrz Waldemar Chałat oraz jego doradca Mateusz Karwowski zostali wygwizdani i „wybuczeni”. Kiedy mieszkańcy otrzymali w końcu prawo zadawania pytań, od razu poprosili burmistrza o wyjaśnienie, dlaczego spotkanie odbywa się tak późno, gdy działania inwestora są już bardzo zaawansowane.
– Takie konsultacje powinny odbyć się przed podpisaniem z firmą umowy o sprzedaży działki – mówił mieszkaniec zadający pytanie.
Waldemar Chałat rozpoczął odpowiedź od stwierdzenia, że niepokój wokół inwestycji firmy SuperDrob podsycany jest przez lokalnych działaczy PiS. Sugerował, że to oni najpierw twierdzili, iż budżet gminy jest w katastrofalnym stanie, potem wymyślili konflikt władz z ks. Marianem Cymerysem, byłym proboszczem parafii pw. św. Katarzyny w Koluszkach, a teraz chcą zablokować budowę ubojni drobiu. Takie stwierdzenia spotkały się z ostrym sprzeciwem mieszkańców.
– Protestowalibyśmy niezależnie od tego, która władza chciałaby wybudować taki zakład – mówią mieszkańcy. – To dla nas bardzo poniżające, że władza uważa, iż jesteśmy na tyle nierozgarnięci, aby dać się wciągnąć w polityczne rozgrywki. Chcecie się bronić, atakując innych ludzi i jeszcze mieszacie do tego księdza.

Smród, hałas, nadmierny ruch

W czasie trzygodzinnego spotkania mieszkańcy najczęściej podnosili temat smrodu, który, ich zdaniem, będzie wydobywał się zarówno z fabryki, jak i z samochodów przewożących drób na ubój.
– Mamy już w okolicy małe kurniki przy ul. Rolniczej, z których latem wydobywa się straszny fetor – mówiła mieszkanka ul. Pomorskiej. – Z jedną małą fermą nie możecie sobie poradzić, a co dopiero z ogromną fabryką. Wiem, że liczą się pieniądze i miejsca pracy, ale weźcie pod uwagę to, że my tam mieszkamy, tam są nasi starsi rodzice i małe dzieci.
– Drób będzie przewożony w zamkniętych, klimatyzowanych pomieszczeniach – zapewniał Ryszard Bochenek z firmy SuperDrob, pełnomocnikiem ds. inwestycji w Koluszkach. – Mogę zapewnić, że ta inwestycja jest bezpieczna i nie spowoduje uciążliwości zapachowych.
– Jeśli będzie śmierdziało, to ja pierwszy stanę na czele protestu – zadeklarował burmistrz, co wywołało głośny śmiech zebranych.
– Wtedy może być już za późno – odpowiadali mieszkańcy. – A obiecywać można wiele.
Przedstawiciele SuperDrob zapewniali, że odpady powstałe w wyniku produkcji zarówno w Koluszkach, jak i dowożone z zakładów tej firmy w Karczewie i Łodzi, będą utylizowane u nas w bezpieczny sposób. Zakład planuje wybudować oczyszczalnię i biogazownię.
– Niczego nie da się w stu procentach oczyścić – skomentowała młoda studentka.
Obawy mieszkańców budzi także wzmożony ruch samochodów.
– Dziwię się, że przyjęliście wariant, iż w środku miasta uda się pobudować kurnik, bo taka fabryka to jeden wielki kurnik – zwracał się do przedstawicieli SuperDrob Jerzy Mroziński, mieszkaniec Koluszek pracujący w Warszawie. – Koluszki na pewno będą takim kurnikiem, gdy jeszcze dookoła powstaną fermy kurze. Będzie smród, a jego nie da się zmierzyć, bo dla tego parametru nie ma normy. Nie ma też tak szczelnego pojemnika ani pomieszczenia, w którym można by smród zamknąć. Gdyby policzyć, ile stracą na wartości nieruchomości koluszkowian, to na pewno przewyższy to zyski, jakie będziemy mieć z tej inwestycji.
Utrata wartości domów i działek to także jedna z głównych obaw mieszkańców.
– Obliczyłem, że stracę na tym 140 tys. zł – mówi Kazimierz Witczak, mieszkający przy ul. Brzezińskiej, którego działka ma graniczyć z fabryką SuperDrob. – Tu mieszkali moi dziadowie, potem rodzice, a ja trzymam to dla swoich dzieci. Czy to, co im przekażę, będzie miało jeszcze jakąś wartość?
– To jest koniec Koluszek – dodała inna mieszkanka nieruchomości przy ul. Brzezińskiej. – To bardzo inwazyjny zakład, mieszkańcy Karczewa walczą z tą samą firmą od 19 lat.

Na spotkanie w Szkole Podstawowej nr 1 w Koluszkach dotyczące inwestycji planowanych przez firmę SuperDrob przyszło ok. 300 osób.
Na spotkanie w Szkole Podstawowej nr 1 w Koluszkach dotyczące inwestycji planowanych przez firmę SuperDrob przyszło ok. 300 osób (fot. Ola Zrobek)

Będzie praca

„Będzie praca” to najczęściej powtarzany argument zwolenników inwestycji planowanych przez SuperDrob.
– Zgodnie z umową zawartą z Łódzką Specjalną Strefą Ekonomiczną, na terenie której ma powstać koluszkowski zakład, musimy zatrudnić 650 osób na umowę o pracę i utrzymać takie zatrudnienie przez 5 lat – twierdził Ryszard Bochenek.
Przedstawiciel SuperDrob nie odpowiedział jednak na pytanie, ile wynosi pensja osób zatrudnionych w zakładach tej firmy.
– Jest ona na pewno wyższa niż minimum socjalne – stwierdził jedynie.
Na pytanie, czy firma zamierza zatrudniać obcokrajowców, tak jak robi to obecnie w swoich zakładach w Łodzi i w Kraczewie, Ryszard Bochenek odpowiedział:
– Marzy mi się, by do pracy przyszli tylko mieszkańcy Koluszek, jeśli jednak tutaj nie znajdziemy pracowników, będziemy musieli korzystać z pomocy agencji pracy, a wtedy nie będziemy mieli wpływu na to, jakie osoby zostaną nam przysłane.
Burmistrz Koluszek zadeklarował natomiast stanowczo, że nie zamierza przeprowadzić referendum wśród mieszkańców w sprawie budowy ubojni i fermy drobiu.
– Pozytywnych głosów jest dużo więcej niż osób zebranych na sali – twierdził Waldemar Chałat.
– Jeśli jest pan pewien, że większość głosowałaby „za”, to czego pan się boi? – krzyczeli z sali mieszkańcy.
Uczestnicy spotkania rozeszli się bez wzajemnych ustaleń.
– Spotkamy się na proteście pod zakładem, gdy zacznie z niego śmierdzieć – podsumował jeden z mieszkańców.

Podczas spotkania w szkole przeprowadzono na żywo „Rozmowę Dnia” emitowaną w TVP3. Po raz kolejny w programie telewizyjnym nie wzięli udziału przedstawiciele inwestora, zasłaniając się tym, że odpowiadali w tym czasie na pytania mieszkańców, mimo że w spotkaniu uczestniczyło kilka osób reprezentujących SuperDrob.

***
Wypowiedź burmistrza Waldemara Chałat z 2014 r. umieszczona w „Tygodniu w Koluszkach” oraz na portalu gminy dotycząca budowy ferm:
„Z całą stanowczością podkreślam, że nie zmieniłem swojego stanowiska, które wielokrotnie artykułowałem na sesji, odnośnie budowy ferm na terenie Gminy Koluszki. Właściciele firmy również doskonale o tym wiedzą, że tam, gdzie mieszkają ludzie i w okolicach osiedli, nie ma miejsca w naszej gminie na budowę takich ferm. Powiem więcej, kwestia ta jest dla tej firmy oczywista i zrozumiała. Są oni nawet zdziwieni tym, że mogłyby pojawić się takie pomysły, by wchodzić w konflikt z mieszkańcami i na siłę próbować stawiać fermy.”

ij