Krzysztof Pietrzyk: Od zawsze chciałem biegać maratony

krzysztof-pietrzyk
fot. archiwum prywatne

Rozmawiamy z Krzysztofem Pietrzykiem, koluszkowianinem, czterokrotnym reprezentantem Polski w biegach górskich, inicjatorem projektu KP RUN – Pietrzyk Running Team, instruktorem lekkoatletyki i nauczycielem wychowania fizycznego w Zespole Szkół w Gałkowie Dużym.

Zaczynał pan bieganie, kiedy jeszcze w Polsce nie było na to takiej mody jak teraz. Jak wyglądały pana początki?
Od najmłodszych lat interesowałem się sportem. Wychowałem się w Katarzynowie, gdzie stworzyliśmy od podstaw boisko. Bieganie zawsze mnie fascynowało. Sama myśl przebiegnięcia maratonu siedziała mi w głowie od małego. Udało się kilkanaście lat później. Pod koniec ośmioletniej szkoły podstawowej zacząłem jeździć na zawody, w których zdobyłem pierwsze medale i puchary. W tym czasie wypatrzył mnie Antoni Tomczyk, z którym współpracuję do dzisiaj, z kilkuletnią przerwą w latach 90. Zawsze biegałem w barwach LKS Koluszki.

Antoni Tomczyk wypowiada się o panu w samych superlatywach. Mówi: „to zawodnik z charakterem”.
Antoni Tomczyk – obok mojej rodziny – odegrał znaczną rolę w mojej sportowej karierze. Jestem mu za to wdzięczny.

Jeszcze kilkanaście lat temu nikt by nie pomyślał, że chłopak z Katarzynowa będzie reprezentował Polskę na Mistrzostwach Świata.
Życzę każdemu, by osiągnął co najmniej takie wyniki jak ja. Bardzo dobrze wspominam Mistrzostwa Świata w biegach górskich w Austrii w 2002 roku czy w Turcji w 2006 roku. W tych ostatnich zawodach, w biegu na około 12 km zająłem 91. miejsce wśród 250 uczestników. Dobiegłem na metę jako trzeci Polak. Długo przygotowywałem się do tych zawodów, co kosztowało mnie dużo zdrowia. Opłacało się, bo pobiegłem lepiej niż biegacze takiej sławy jak Jerzy Zawierucha, Andrzej Długosz i Jan Wydra.

Po Mistrzostwach Świata w Turcji przydarzył się panu przykry epizod podczas maratonu w Łodzi.
Mój organizm niestety źle reaguje na wysoką temperaturę. Do łódzkiego maratonu byłem bardzo dobrze przygotowany. Na 21. kilometrze miałem przewagę ośmiu minut nad drugim zawodnikiem, ale dziewięć kilometrów dalej, przez niesamowity upał, straciłem siły. Nie pamiętam, jak doszedłem ostatni kilometr, bo znalazłem się na noszach. Ostatecznie zająłem 5. miejsce.

Sama myśl przebiegnięcia maratonu siedziała mi w głowie od małego. Udało się kilkanaście lat później.

Jakie są pana „życiówki” na popularnych dystansach?
15:30 na 5 km, 31:40 na 10 km, 1:11:10 na półmaraton i 2:33:40 w maratonie.

Jakie ma pan plany na przyszłość?
W tym roku chcę obronić tytuł Mistrza Polski weteranów w półmaratonie i wystartować na takim samym dystansie w Pabianicach. Poza tym cały czas pracuję z dziećmi i młodzieżą w Zespole Szkół w Gałkowie Dużym oraz z moją grupą Pietrzyk Running Team w ramach projektu KP RUN Bieganie dla każdego, który rozpocząłem we wrześniu ubiegłego roku.

Co to za inicjatywa?
Jest nas około dwudziestu osób. Spotykamy się dwa razy w tygodniu – w środy w hali sportowej w Gałkowie Dużym na zajęciach ogólnorozwojowych i w soboty na Rochnie lub w Justynowie na zajęciach biegowych. W grupie są osoby od 21 do 60 roku życia.

Czy są to początkujący, czy biegacze, którzy liczą się w stawkach różnych biegów?
Każdy członek chce się rozwijać, a cele są różne: od 5 km do maratonu. Bieganie jest dla każdego. Można zacząć od zera i za kilka miesięcy przebiec maraton. Najpierw trzeba jednak pracować nad mniejszymi dystansami i przyzwyczajać organizm do większego wysiłku. Od września moi podopieczni zrobili niezwykłe postępy.

Jak można dołączyć do Pietrzyk Running Team?
Wszystkie informacje znajdują się na naszej stronie na Facebooku. W przypadku pytań można wysłać do mnie wiadomość. Pierwszym krokiem są badania. Od tego zawsze zaczynamy, by sprawdzić, czy dana osoba nie posiada np. wad ukrytych, o których nie zdaje sobie sprawy.

Rozmawiał Daniel Wolski