Hipokryzja ambasadorki Koluszek

#OPINIA #KOMENTARZ

Na łamach wydawanego przez Urząd Miejski w Koluszkach tygodnika ukazał się swego czasu wywiad z Joanną Skrzydlewską, członkiem zarządu województwa łódzkiego i ambasadorem Koluszek, w którym przedstawiła ona wiele nieprawdziwych informacji.

Kłamstwem jest, że PiS dopuściło do prac w komisjach sejmowych swoją własną ustawę w sprawie aborcji. Takiej ustawy, ani zaostrzającej, ani liberalizującej prawo aborcyjne, autorstwa PiS nie było i nie trafił on pod obrady Sejmu. Dopuszczono do prac w komisjach obywatelski projekt ustawy, pod którym zebrano prawie 500 tys. podpisów, a następnie projekt ten odrzucono.

Nieprawdą jest, jak twierdziła pani Skrzydlewska, że ktokolwiek chciał zakazywać badań prenatalnych, z kontekstu można wnioskować, że chodzi o autorów projektu „Stop aborcji”. Chcieli oni jedynie uchylić przesłanki zezwalające w efekcie badań prenatalnych na aborcję.

„Projekt potwierdza, że dziecku, które jeszcze przed urodzeniem jest adresatem opieki medycznej, przysługują prawa pacjenta, w tym realizowane w jego imieniu przez rodziców prawo do informacji, obejmujące np. dostęp do badań prenatalnych. Badania prenatalne wzbudzają obecnie kontrowersje z jednego powodu – stanowią podstawę do przeprowadzenia bezkarnej aborcji. Jeżeli uchylimy przesłanki zezwalające na aborcję, badaniom przywróci się charakter diagnostyczny i doniosłość terapeutyczną. A projekt dodatkowo wzmacnia prawo dziecka realizowane przez rodziców do dostępu do badań prenatalnych przez fakt, że potwierdzony zostaje status dziecka w prenatalnym etapie rozwoju jako pacjenta” – wyjaśniali twórcy projektu ustawy.

„Nie urodzisz, to trafisz do więzienia” – grzmiała Joanna Skrzydlewska w wywiadzie. „Nawet gdy matka umyślnie pozbawi swe poczęte dziecko życia, z uwagi na wieloaspektowość tych sytuacji, projekt dopuszcza możliwość odstąpienia przez sąd od wymierzenia kary ” – wyjaśniali działacze pro life.

„Nie jest prawdą, że projekt jest o karaniu kobiet. Projekt przywraca prawnokarną ochronę życia dziecka na prenatalnym etapie rozwoju, w miejsce dotychczasowej ochrony bezosobowego „stanu ciąży”. Tym samym każdy zamach na życie dziecka poczętego, podobnie jak każdy zamach na życie człowieka w późniejszym okresie rozwoju, winien pociągać za sobą karną reakcję państwa. Matka dziecka została w projekcie zabezpieczona przed wszelką nieuzasadnioną odpowiedzialnością karną. Zwolniona jest z wszelkiej odpowiedzialności za nieumyślne zabicie swego dziecka. Co więcej, nawet gdy matka umyślnie pozbawi swe poczęte dziecko życia, z uwagi na wieloaspektowość tych sytuacji, projekt dopuszcza zawsze możliwość odstąpienia przez sąd od wymierzenia kary. Karze powinien podlegać bowiem przede wszystkim ten, kto zmusza kobietę do aborcji lub dostarcza jej środki lub usługi aborcyjne. W ten sposób zapewnienie pełnej prawnej ochrony życia dziecka pogodzone zostaje z możliwością niekarania kobiety” – tłumaczono, gdy ustawa trafiła pod obrady Sejmu, choć potem i tak została odrzucona.

Nieprawdą jest również, że w ustawie był zapis mówiący o tym, że „lekarz nie ma prawa interwencji tak długo, jak nie widzi zagrożenia życia matki”, jak stwierdziła Skrzydlewska na łamach koluszkowskiego tygodnika.  Przeciwnie, projekt nakazywał ratowanie życia matki kosztem jej nienarodzonego dziecka. Matka jest gwarantem życia dziecka.

Skrzydlewska powiedziała też, że o aborcji nie może nic wiedzieć „paru panów”. Tymczasem pod projektem „Stop aborcji” podpisało się prawie pół miliona Polaków. Byli wśród nich mężczyźni i kobiety.

Joanna Skrzydlewska powoływała się także na badania, które ponoć pokazały, że 80 proc. społeczeństwa jest za utrzymaniem kompromisu antyaborcyjnego. Nie wiadomo, jakie to badania. Tymczasem IBRiS zadał Polkom pytanie precyzyjnie opisujące treść projektu „Stop aborcji”: „Czy popiera Pani całkowity zakaz aborcji, z zachowaniem możliwości ratowania życia matki, jeśli jest zagrożone?” Twierdząco odpowiedziało na nie 48,7% badanych kobiet, co po odliczeniu odsetka niezdecydowanych oznacza poparcie 50,7% respondentek. Także na pytanie „Czy popiera Pani pełną ochronę życia ludzkiego od momentu poczęcia?” twierdzącej odpowiedzi udzieliła większość respondentek (53,8%).

Joanna Skrzydlewska, opowiadając się wcześniej zdecydowanie przeciwko nauczaniu Kościoła Katolickiego w sprawie ochrony ludzkiego życia, powołała się w następnym akapicie na nauczanie papieża Franciszka! Czy to nie jest szczyt hipokryzji? Tymczasem Ojciec Święty podczas wystąpienia na Wawelu powiedział: „Życie musi być zawsze przyjęte i chronione, od poczęcia aż do naturalnej śmierci i wszyscy jesteśmy powołani do tego, aby je szanować. Dziecko nigdy nie może być postrzegane jako ciężar, lecz jako dar. Osoby najsłabsze i najuboższe nigdy nie mogą zostać pozostawione same sobie”. Jeśli więc ktoś chce powoływać się na czyjeś słowa i nauczanie, musi być konsekwentny, a nie cytować jego wypowiedzi wybiórczo.

„Jeżeli ktoś uważa się za katolika, to powinien wiedzieć, że naszą chrześcijańską postawą jest służyć innym” – poucza też ambasador Koluszek, odnosząc się do sprawy przyjmowania imigrantów. Natomiast kilka akapitów wyżej mówi, że kobiety powinny mieć prawo wyboru, czy chcą urodzić niepełnosprawne dziecko. A czy opieka nad takim dzieckiem nie jest właśnie wyrazem chrześcijańskiej służby, wcześniejszym obowiązkiem niż przyjmowanie imigrantów? I czy w jednej sprawie możemy mieć wybór, a w innej nie?

Hipokryzją byłej europoseł jest także to, że w tym samym wywiadzie chwali się, że w Łodzi Fundacja Gajusz otworzyła ośrodek preadopcyjny . Przebywają tam dzieci tuż po urodzeniu, które potem mają trafić do rodzin adopcyjnych. Mimo trudnej zapewne sytuacji matki nie zdecydowały się na ich zabicie przed narodzeniem, wiedząc, że jest wielu oczekujących rodziców, którzy mogą je przyjąć.

Ponadto Fundacja Gajusz prowadzi jeszcze jeden unikatowy ośrodek – hospicjum perinatalne. Pomoc uzyskują tam rodziny, kiedy u ich poczętego dziecka lekarz podejrzewa zagrażającą życiu chorobę. O jednym z nich napisano: „Maleństwo od początku walczyło dzielnie o chwilę z rodzicami. Twarz mamy zapamiętam na zawsze. Pełne blasku i miłości orzechowe oczy. On był, urodził się, otrzymał imię, stał się kimś najważniejszym na świecie. Oni najprawdopodobniej mają tylko DZIŚ na bycie we trójkę.” Maleństwo, którym opiekuje się fundacja, może umrzeć przed porodem, w trakcie lub wkrótce po narodzinach. Pracownicy hospicjum kierują się jednak zasadą, że nie ma zbyt małego dziecka na opiekę medyczną i psychologiczną dla jego rodziców, a dziecko przytulone, przyjęte z miłością daje najbliższym niezwykłą siłę. Działalność Fundacji Gajusz to więc dowód na to, że w cywilizowanym społeczeństwie można wypracować cywilizowane metody rozwiązywania trudnych problemów. Zabijanie dzieci tylko dlatego, że mogą umrzeć niedługo po urodzeniu, taką metodą nie jest.

Jako ambasadorka Koluszek Joanna Skrzydlewska reprezentuje gminę. Czy wszyscy mieszkańcy chcą mieć takiego ambasadora?

Ilona Węgrzyn