Marcin Janowski: Koluszkom brakuje wiedzy o własnej historii [WYWIAD]

janowskiRozmawiamy z Marcinem Janowskim, założycielem pierwszego Internetowego Muzeum Koluszek i Okolic www.dawne-koluszki.pl

– Burmistrz Waldemar Chałat powołał kilka miesięcy temu komitet ds. powstania muzeum Koluszek. Dlaczego nie został pan do niego zaproszony?

– Nie jest pani pierwszą osobą, która zadaje mi to pytanie. Wychodzę z założenia, że lokalne władze mogą zapraszać kogo chcą, jednak zajmuję się zgłębianiem wiedzy o lokalnej historii od kilkunastu lat, więc zgromadzona przeze mnie wiedza, dokumenty oraz doświadczenie mogłyby być dla Koluszek pomocne tym bardziej, że staram się nie odmawiać pomocy ludziom zainteresowanym tematyką lokalną.

– Czy pana zdaniem muzeum Koluszek ma szansę powstać w najbliższym czasie?

– Taki projekt to bardzo poważne wyzwanie, tym bardziej że brakuje zbioru solidnej dokumentacji historycznej dotyczącej Koluszek. Warto wspomnieć, że monografia Brzezin powstawała przez ponad 10 lat i pracowali nad nią zawodowi historycy z dorobkiem uniwersyteckim. Brzeziny to miasto z ponad 600-letnią tradycją, więc mają dużo lepiej zachowane archiwa, podczas gdy dokumenty dotyczące Koluszek są rozsiane po różnych miejscach. Trzeba do nich dotrzeć, poukładać je w spójną całość. To bardzo ciężka praca na kilka lub kilkanaście lat. Jeśli to się uda, będziemy mogli mówić, że historia Koluszek została w pełni opracowana. Teraz dysponujemy tylko wzmiankami, zdjęciami, pojedynczymi dokumentami, ale brakuje spójnej syntezy lokalnych dziejów. Można oczywiście stworzyć coś prowizorycznego, aby tylko było, ale czy o to ma nam chodzić? Uważam, że do tej sprawy należy podejść poważnie , choćby przez sam szacunek dla miasta i pokoleń mieszkańców, którzy z Koluszkami wiązali swoje życie. Ponadto takie przedsięwzięcia powstają raz na kilkadziesiąt lat, więc warto zabrać się za nie bardzo solidnie.

– Czy w Koluszkach jest zgromadzona dokumentacja dotycząca historii miasta?

– Od 2003 roku prowadzę stronę „Dawne Koluszki” i wielokrotnie przekazywałem dokumentację z moich zbiorów np. studentom, którzy pisali prace dyplomowe o Koluszkach oraz okolicy. Ludzie ci narzekali, że w Koluszkach nie ma instytucji zajmującej się dokumentacją historyczną. Mamy wiele lat zaniedbań w tej dziedzinie. Myślę, że od dekad nie było woli, by się tym poważnie zająć. Uważam, że sprawą dokumentacji historycznej należało się zająć już na początku lat 90, kiedy zlikwidowano cenzurę, a na masową skalę upowszechniała się technika rejestracji filmowej i dźwiękowej. Żyło wówczas wielu ludzi, którzy pamiętali początki XX wieku, I i II wojnę światową. Większość z tych ludzi umarła i nie pozostawiła po sobie zapisanych świadectw – to niepowetowana strata dla nas wszystkich.

– Czy w Koluszkach krąży dużo opowieści o ich dziejach, które są tylko legendą, a nie prawdą historyczną?

– Historia Koluszek jest pełna zagadek, ale wynikają one z braku systematycznej dokumentalizacji i badań. Dość powiedzieć, że przez lata nie wiedziano, gdzie znajdowały się „pierwsze Koluszki”, których istnienie odnotowano w XIV w. Wyjaśniłem tę sprawę w artykule opublikowanym około 10 lat temu, gdzie pomieściłem historyczne mapy oraz cytaty ze starych dokumentów, które wskazywały na wieś Koluszki nad rzeką Mrogą. Do napisania artykułu zmotywowała mnie publikacja firmowana przez Urząd Miejski. Napisano tam, że trudno określić, gdzie znajdowała się najstarsza część Koluszek i sprawa ta czeka na wyjaśnienie przez wnikliwego badacza.

Tutaj, gdzie obecnie znajduje się miasto i stacja kolejowa, jeszcze w czasach rozbiorów rósł las. Punktem zwrotnym w dziejach Koluszek była budowa Drogi Żelaznej Fabryczno-Łódzkiej, która przez Koluszki połączyła Łódź z linią Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Na styku obu kolei powstała stacja, która zaczerpnęła swą nazwę od pobliskiego majątku Koluszki. W ten sposób stara wieś Koluszki nad Mrogą użyczyła swego imienia kolejowej stacji oraz powstałej później osadzie, czyli obecnemu miastu.

Istnieje również wiele legend dotyczących nazwy naszej miejscowości. Forma „Koluszki” została utworzona na wzór tzw. rodowych nazw miejscowych, określających miejsce zamieszkania ludzi należących do jednej rodziny, tworzonych w formie liczby mnogiej od imienia lub nazwiska protoplasty. Jak czytamy w „Słowniku etymologicznym nazw geograficznych Polski”, nazwa Koluszki pochodzi od imienia Koluszek, a to jest zdrobnieniem od imienia Mikołaj.

Kolejną z legend jest również pogłoska, jakoby w przedwojennych Koluszkach 1/3 mieszkańców stanowili Żydzi.Nie ma to wiele wspólnego ze stanem faktycznym, bo populacja żydowska nie była u nas specjalnie liczna i zdecydowanie więcej było Niemców.
W historii Koluszek jest bardzo wiele luk i znaków zapytania. Mamy do dziś wiele „nieodrobionych lekcji” w tej dziedzinie . Brakuje istotnych dokumentów, takich jak akt nadania praw miejskich przez niemieckich okupantów. Dotarłem do źródeł, z których wynika, że Koluszki stały się miastem podczas II wojny światowej. Niewielu mieszkańców ma świadomość tego wydarzenia. A podczas niemieckiej okupacji w Koluszkach urzędował burmistrz i zachowało się sporo dokumentów z jego pieczątką.

– Czy możemy mówić o jakiejkolwiek polityce historycznej prowadzonej przez obecne władze Koluszek?

– Trudno winić tylko obecne władze Koluszek, które jednak w jakiś sposób zaczęły ten problem dostrzegać. Myślę, że brak „polityki tożsamościowej” ma wpływ na postawy mieszkańców. Bo jak szanować miejsce, o którym wie się bardzo niewiele? Przecież ludzie nie cenią tego, czego nie znają. Mamy z tym w Koluszkach poważny problem, którego nie rozwiążą działania prowizoryczne i doraźne.

Rozmawiała: Ilona Węgrzyn