Panie Waldku, Pan się nie boi!

Pan Waldek

#FELIETON

Burmistrz Chałat na ostatniej sesji gromkim głosem skarcił radnych za to… że się uśmiechają… Włodarzowi Koluszek nie spodobały się uśmiechy na twarzach samorządowców, które pojawiły się podczas wypowiedzi dyrektora Karwowskiego, stającego w obronie swojego szefa. Burmistrz Koluszek sam widocznie nie potrafił się obronić, wolał zrobić to ustami swojego podwładnego. W czasie, gdy tamten przemawiał, burmistrz dokładnie obserwował, co każdy radny ma wypisane na twarzy. Uśmiechy wywołały u niego ostre poirytowanie i pan Chałat, ongiś nauczyciel, zapomniał, że nie jest w szkole, a przed sobą nie ma uczniów…

Cóż, Gburmistrz to Gburmistrz. Nie ułatwia koluszkowianom zadania, by to określenie, które do niego przylgnęło, przestało być używane. Pamiętajcie więc: w obecności Gburmistrza tylko poważne miny! Po co chłop ma się dodatkowo denerwować?! Inwestycje mu się sypią, wykonawcy schodzą z rozkopanych dróg, gazety źle o nim piszą, a wybory już w przyszłym roku. Ile on musi mieć stresów! Wygląda jak kłębek nerwów. Strach przebija spod maski chamstwa i arogancji.

Na myśl cisną się słowa piosenki wykonywanej niegdyś przez Kazika Staszewskiego, które, choć odnoszą się do innego pana Waldka, znakomicie pasują także do Pana Waldka panującego nam w gminie.

Z kamienną twarzą siedzę przy stole,
Przy nim ludzie, których mniej trochę wolę,
To stało się tak nagle jakby dziełem przypadku.
– Kto z nas? Może Pan, panie Waldku!

Obserwuję paznokcie pod stołem,
Nie daję poznać, że trochę się boję,
Trzeba trzymać fason w każdej chwili,
Nawet wtedy, kiedy wszystko się wali.

Trzeba szybko robić coś konkretnego,
Bo inaczej wywloką stąd każdego,
Już nie słucham, co się dzieje obok na sali,
Właściwie to się zdecydowałem.

I parafrazując słowa tej piosenki, apelujemy:

Panie Waldku, Pan się nie boi!
Dwie trzecie Rady za Panem stoi!

Panie Waldku, Pan się nie boi!
Dwie trzecie Rady za Panem stoi!