Komentarz. Z władzą i dużymi pieniędzmi można wygrać!

KOMENTARZ  Decyzja środowiskowa została zaskarżona przez grupę kilku mieszkańców, którzy protestowali przeciwko budowie ubojni drobiu; Koluszki żegnają potężnego inwestora – informuje burmistrz Waldemar Chałat piórem swojego podwładnego redaktora z „Tygodnia w Koluszkach”. To oznacza, że zwykli obywatele, za którymi nie stoi władza ani duże pieniądze, własnymi siłami, przy dużej determinacji i zaangażowaniu prywatnego czasu i własnych środków, mogą wygrać w sprawie, którą uważają za kluczową dla dalszego funkcjonowania całej lokalnej wspólnoty.

Walka Dawida z Goliatem

Panie burmistrzu, przyznał pan tym samym, że nie podołał załatwieniu sprawy, która była pana oczkiem w głowie. To nie kto innych tylko pan, Waldemar Chałat, podpisał się pod decyzją środowiskową, która spotkała się z miażdżącą krytyką Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi. A mógł pan poczekać z wydaniem tej decyzji i uwzględnić uwagi, które mieszkańcy składali w trakcie konsultacji społecznych. Pisali w nich o tym wszystkim, co zarzucił panu sąd. Trzeba słuchać ludzi, w imieniu których sprawuje się władzę! Ale pan wyrzucił uwagi mieszkańców do kosza, a decyzję wydał na trzeci dzień (roboczy) po zakończeniu konsultacji społecznych! Co nagle, to po diable – poucza znane przysłowie!

Doradca ds. inwestycji do zwolnienia

A przecież ma pan doradcę ds. inwestycji (teraz oficjalnie dyrektora ds. inwestycji, bo ustawa zabrania tworzenia gabinetów politycznych w samorządach). Czy on tak panu poradził? On kazał nie liczyć się z głosem mieszkańców? Jeśli tak, to jak się pan przekonał, poradził źle. Czy w związku z tym doradca odpowiedzialny za pozyskiwanie inwestorów zostanie zwolniony? Przecież to była wasza flagowa inwestycja! Taki doradca powinien wylecieć z wielkim hukiem!

Kłamstwa w urzędowej gazecie

Na łamach „Tygodnia w Koluszkach”, którego burmistrz jest wydawcą, czytamy, że z sądami się nie polemizuje. A dlaczego?? Należy polemizować! Sądy nie mogą być poza kontrolą społeczną. Autor artykułu w „TwK” również polemizuje. I kłamie, pisząc, że „Wojewódzki Sąd Administracyjny nie potwierdził jakichkolwiek uchybień ze strony Gminy Koluszki, ani nie orzekł w sprawie zasadności argumentów skarżących mieszkańców”. Sąd stwierdził przecież, że decyzja środowiskowa wydana przez burmistrza Koluszek została podjęta z istotnym naruszeniem prawa! Szczegółowo piszemy o tym na str. 1. Jeśli sąd nie stwierdziłby uchybień, to przecież nie uchyliłby decyzji! Czytelnicy sami mogą zapoznać się z uzasadnieniem sądu, wchodząc na stronę internetową: www.orzeczenia.nsa.gov.pl (sygnatura akt: II SA/Łd 295/17).

Co w urzędzie wiedzą o sądach

„Sąd nie wykazał, że zakład w jakikolwiek szkodliwy sposób wpływałby na środowisko czy mieszkańców” – interpretuje dalej wyrok autor artykułu. Pracownik urzędu piszący do urzędowej gazety nie rozumie, jakie jest zadanie sądów administracyjnych! Sądy te kontrolują działalność administracji publicznej i badają, czy wydane decyzje lub postanowienia są zgodne z przepisami prawa. Nie powołują biegłych i nie badają pod względem merytorycznym. Od badania tego jest organ wydający decyzję środowiskową, a nie sąd. To na tym organie ciąży obowiązek dogłębnego zbadania sprawy. I sąd orzekł, że burmistrz Koluszek tego nie zrobił. To było główne uchybienie. Burmistrz bez głębszej refleksji stwierdził, że wszystko, co zawiera raport środowiskowy przygotowany przez inwestora (który jest dokumentem prywatnym), jest zgodne z prawdą, a powinien to dogłębnie zweryfikować. Opinia mieszkańców się nie liczyła.

Sąd potwierdził jednak, na podstawie norm zawartych w przepisach, że przedsięwzięcie polegające na budowie zakładu przetwórstwa i konserwowania mięsa z drobiu na terenie ŁSSE w Koluszkach jest przedsięwzięciem mogącym potencjalnie znacząco wpływać na środowisko.

Nie chcą udowodnić swoich racji. Będą budować mniejszy zakład?

Autor artykułu w urzędowym tygodniku „zapomniał” również napisać, że sąd stwierdził, iż inwestor powinien wystąpić o tzw. pozwolenie zintegrowane. Wydaje się je wtedy, gdy instalacje stosowane w zakładzie mogą powodować znaczne zanieczyszczenie środowiska. Inwestor o takie pozwolenie nie wystąpił.

Skoro jednak władze Koluszek są tak pewne, że sąd pierwszej instancji wydał niesprawiedliwy wyrok, dlaczego inwestor nie zaskarży go do sądu drugiej instancji? Czy może inwestor wspólnie z władzami Koluszek stwierdził, że szybciej będzie wystąpić ponownie do burmistrza z wnioskiem o wydanie nowej decyzji niż dowodzić swoich racji przed Naczelnym Sądem Administracyjnym? Zaplanuje mniejszy zakład i ominie wtedy konieczność występowania o pozwolenie zintegrowane… Bądźmy czujmy, nie dajmy się zwieść!

Zaglądajmy na stronę BIP!

I dlaczego władze Koluszek dopiero teraz udostępniają dokumenty dotyczące inwestycji firmy SuperDrob?? Miały taki obowiązek w czasie trwających konsultacji. Wtedy, kiedy można było wnosić uwagi, dostęp do nich był utrudniony. Zdawkowe informacje umieszczano na stronie Biuletynu Informacji Publicznej, na którą niewiele osób zagląda. Strony postepowania (bezpośredni sąsiedzi inwestycji) były informowane za pośrednictwem obwieszczenia, które także znajdowało się jedynie w BIP. A kto z Czytelników był ostatnio na stronie BIP Urzędu Miejskiego w Koluszkach?? Proszę wchodzić, bo może okazać się, że jesteście Państwo stroną w jakimś postępowaniu, a o tym nie wiecie! Tylko nie łudźcie się, że znajdziecie w obwieszczeniu swoje nazwisko. Co to, to nie. Sami musicie wydedukować, czy np. jakaś inwestycja nie będzie oddziaływać na waszą działkę.

A co szkodziło burmistrzowi zawiadomić bezpośrednio osoby, które sąsiadują z terenem należącym do SuperDrob, nawet jeśli nie miał takiego ustawowego obowiązku? Czego się bał? Czy to nie on takim zachowaniem podsycał protesty i konflikty na terenie gminy?

Flagowa inwestycja upadła z powodu przygotowanych w kompromitujący sposób dokumentów… A jak jest w innych sprawach, na których władzy Koluszek mniej zależy lub nie zależy w ogóle…?

Ilona Węgrzyn