Bomba ekologiczna na cegielni?

Władze gminy nie chciały sprawdzić, co znajduje się na dzikim wysypisku śmieci

Ostatnio na Facebooku wywiązała się żywa dyskusja na temat jednej z remontowanych ulic w Koluszkach, która po opadach deszczu stała się całkowicie nieprzejezdna, a mieszkańcy grzęźli w błocie po kostki. Zleceniodawcą remontu drogi jest Urząd Miejski w Koluszkach. Po ostrej krytyce ze strony mieszkańców odpowiedzialni za stan drogi urzędnicy wezwali wykonawcę „do uporządkowania placu budowy i zwiększenia zaawansowania prowadzonych robót”.

Ale przebudowa ul. Czarneckiego, bo o niej mowa, jest zaledwie częścią planu utworzenia nowej strefy ekonomicznej w Koluszkach. Ma ona powstać na terenie po byłej cegielni, który przez wiele lat funkcjonował jako dzikie wysypisko śmieci. Władze Koluszek nie zadbały jednak o bezpieczną utylizację odpadów, których część może stanowić zagrożenie dla życia mieszkańców.

Planując uzbrojenie terenu pod nową strefę ekonomiczną, gmina Koluszki wystąpiła do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Łodzi o opinię w sprawie konieczności sporządzenia raportu oddziaływania inwestycji na środowisko. RDOŚ nakazał wykonanie szczegółowego raportu środowiskowego przed rozpoczęciem jakichkolwiek prac na tym terenie. Koluszkowskie władze na czele z burmistrzem Waldemarem Chałatem zignorowały jednak tę opinię i raportu o oddziaływaniu inwestycji na środowisko nie sporządziły.

Mieszkańcy Koluszek zostali także postawieni przed faktem zmiany planu zagospodarowania przestrzennego dla tego obszaru – łącznie 36 hektarów, z czego 10 hektarów zaplanowano przeznaczyć pod tereny rekreacyjne, zaś 26 hektarów ma być sprzedane potencjalnym inwestorom. Radni, zatwierdzając na wniosek burmistrza nowy plan zagospodarowania przestrzennego, zdecydowali, że w przyszłości na terenie po byłej cegielni będą mogły być realizowane również inwestycje znacząco oddziałujące na środowisko. Koluszkowscy włodarze nie byli zainteresowani opinią okolicznych mieszkańców na temat tego, czy godzą się na lokalizację szkodliwych dla ich zdrowia fabryk w pobliżu ich domostw.

Zaczęły się więc prace budowlane polegające m.in. na wyrównywaniu terenu. I nadal nie zadbano o zabezpieczenie i utylizację będących w rozkładzie odpadów z nielegalnego wysypiska śmieci. W okresie wiosennym zaczęto zasypywać zbiorniki wodne, będące naturalnym siedliskiem wielu żab. W rejonie pobliskich ulic można było w tym okresie zaobserwować wiele rozjechanych przez samochody płazów. Mieszkańcy skierowali więc zapytanie do RDOŚ o legalność tego typu przedsięwzięcia. I znów pismo wystosowane przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Łodzi zostało zbagatelizowana przez osoby odpowiedzialne za inwestycje na terenie gminy.

Dlaczego władze Koluszek nie współpracują z innymi instytucjami, aby zadbać o zdrowie i bezpieczeństwo mieszkańców? Czy ich celem najwyższym jest zyskać inwestora?

Hanna Dobruszek-Domańska